sobota, 28 września 2013

Od Jess Cd/H Midnight' a



- Dzisiaj jest o 16 00 - powiedziałam
- Fajnie - powiedział Midnight.
- Znasz już jakieś koty ? - spytałam
- No nie zbyt - odparł
- To chodź przedstawię Cię jeśli chcesz ! - powiedziałam radośnie
 
<Midnight?>

piątek, 27 września 2013

Od Midnight' a CD/H Jess


Siedziałem na parapecie naszego salonu. Od trzech dni jestem już w tym domu... Tak mnie kochają... Karmią lepiej niż w schronisku, przytulają, głaskają... Czy mogłoby być lepiej? No w prawdzie to tak... Mogło by być; chciałbym mieć przyjaciół. Nie powinienem, się martwić bo jestem tu bardzo krótko, i prawie nie wychodzę z domu. Westchnąłem i wstałem, zeskoczyłem na fotel i ruszyłem do kuchni, usiadłem przy misce z mlekiem i napiłem się. Gdy już skończyłem, ruszyłem po schodach do pokoju Agaty, półgodziny temu wróciła ze szkoły i odrabiała lekcje. Wślizgnąłem się do pokoju przez uchylone drzwi. Dziewczyna siedziała przy biurku i coś pisała. Miauknąłem. Obróciła się na krześle i mnie zobaczyła.
- Midnight! Choć tu koteczku!- powiedziała lekko się schylając. Ruszyłem w Jej kierunku

*******
Wyciągnąłem się na sofie. Dziś sobota, zazwyczaj w tym dniu, dostawałem tuńczyka ( To było w schronisku) Zaczynał się czwarty dzień w nowym domostwie, Pani Marta wróciła wczoraj, późnym wieczorem. Agata odrobiła lekcje z moją pomocą! Podawałem Jej ołówki... Pokazywałem łapą gdzie ma pisać... Nawet próbowałem podpowiedzieć jaki jest wynik w zadaniu z fizyki. Wiedziałem, że mnie nie zrozumie ale zawsze można dodać coś od siebie. Był ranek, panie jeszcze spały, Agata i Marta próbowały zachęcić mnie do wychodzenia z domu. Specjalnie zostawiły mi otwarte okno w kuchni bym mógł wyjść. Postanowiłem sobie, że spróbuję poznać przynajmniej nasz plac. Usiadłem i zrobiłem poranną toaletkę. Po zakończeniu toalety, pobiegłem do kuchni, wskoczyłem na blat kuchenny i stamtąd na parapet. Wahałem się przez dłuższą chwilę po czym zeskoczyłem na trawnik. Zacząłem obwąchiwać otoczenie. Na początku trzymałem się jednego miejsca ale potem... Potem biegałem pomiędzy krzakami... Skakałem po gałęziach drzew, bawiłem się wężem ogrodowym aż w końcu, wiedziony dziwnym przeczuciem wyszedłem na ulicę. Szedłem po chodniku. Różni ludzie przechodzili tamtędy, czasem jechały samochody. Myślałem, że tak to będzie przez resztę dnia ale nie. Nagle zrobiło się pusto.  Rozejrzałem się dookoła i zobaczyłem idącą w moim kierunku kotkę...
Gdy do mnie podeszła powiedziała:
Hej - powiedziała - jestem Jess
- Witaj jestem Midnight. - przedstawiłem się grzecznie
- Miło mi Cię poznać - powiedziała
- Mi także.
Uśmiechnęliśmy się do siebie...
- Przepraszam ale moja pani ma koncert może chcesz przyjść? - zapytała

Nie wahałem się ani chwili dłużej niż było to potrzebne. Czyli w cale się nie wahałem
- No pewnie! Z wielką chęcią! A o której się odbędzie?- zapytałem ciekaw. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Olśniło mnie. Tak nagle, zupełnie jakby Jess napawał mnie czymś w rodzaju... Hm... Nie mam słowa. Tak czy siak wpadłem, na pomysł założenia klanu. Klanu Kocich Pazurów. I to jeszcze dziś zaproszę do niego Jess, może na tym koncercie? To chyba będzie odpowiedni moment... Zamrugała, a wtedy kontakt wzrokowy się zakończył. Jess już odpowiadała:

< Jess? >

Od Jess

 
Dziś spotkałam pewnego kota, którego już gdzieś spotkałam... Uśmiechnęłam się do niego. Podeszłam do niego bliżej.
- Hej - powiedziałam - jestem Jess
- Witaj jestem Midnight. - powiedział kot
- Miło mi Cię poznać - powiedziałam
- Mi także.
Uśmiechnęliśmy się do siebie...
- Przepraszam ale moja pani ma koncert może chcesz przyjść? - spytałam

< Midnight?>